Adam Walczak
1 minut czytania
02 Apr
02Apr

Od kilku dni wiadomo już, że kolejnym klubem, który nie wpuści kibiców Wisły Kraków na swój stadion będzie Warta Poznań. Decyzję tą wyjaśnia prezes Zielonych, Artur Meissner. - Nie jest tajemnicą, że toczy się spór, a my jako mały klub niejako jesteśmy w tę całą sytuację wmieszani. Dla nas jest ona patowa, bo żadne z rozwiązań nie jest dobre i cokolwiek wybierzemy, to nie wyjdziemy z tego bez szwanku. - tłumaczy. 


Już od ponad roku trwa bojkot kibiców Wisły Kraków. Nie są oni wpuszczani na mecze wyjazdowe swojej drużyny. Jedynym klubem, który wyłamał się z owego procederu jest Polonia Warszawa. Czarne Koszule dwa razy wpuściły fanatyków Białej Gwiazdy na stadion przy Konwiktorskiej. Drogą klubu ze stolicy nie poszła jednak Warta Poznań. Zieloni w obawie o wykluczenie ze środowiska kibicowskiego podjęli decyzję o niewpuszczeniu Wiślaków na obiekt w Grodzisku Wielkopolskim. Na łamach portalu Weszło! decyzję tą tłumaczy prezes Zielonych, Artur Meissner. 


Uznaliśmy, że na koniec najważniejsze jest bezpieczeństwo naszych kibiców. I nie mówię tylko o bezpieczeństwie na obiekcie, w dniu meczu, a też o bezpieczeństwie w szerszej perspektywie, przy okazji innych meczów i wyjazdów. [...] Nasi kibice są powszechnie nazywani piknikami. Nie chcemy, żeby mieli być dotknięci jakimś rewanżem czy ostracyzmem w związku z tym, że staliśmy się jakimiś łamistrajkami w tej całej historii. Próbowałem zorientować się w tej sytuacji na tyle, ile mogłem. Rozmawiałem z innymi prezesami w I lidze o tym, jak oni podejmowali tę decyzję. Byłem też w kontakcie z Jagiellonią, pytałem, czy są szanse na to, że na mecz o Superpuchar pojadą kibice. To mówi samo za siebie. - tłumaczy Meissner


– Mimo że nie wpuszczamy kibiców, mecz i tak będzie miał status podwyższonego ryzyka. Nie gramy u siebie, a w Grodzisku. Tamtejsza komenda policji jest jedną z mniejszych w regionie. Żeby przygotować się na ewentualne ekscesy, musi zamówić posiłki z zewnątrz. Nie jest tajemnicą, że kibice Wisły – mimo że nie są wpuszczani – przyjeżdżają na mecze i stoją pod stadionem. My nie wiemy, co może się wydarzyć. I nie mówię tutaj, że musieliby zrobić coś kibice Wisły, bo mogliby zrobić coś też inni kibice - wyjaśnia dlaczego mimo braku fanów Wisły mecz ma status podwyższonego ryzyka


Foto: Kantiprudential

Komentarze
* Ten email nie zostanie opublikowany na stronie.